perejro89
  • Country Germany
  • o-flow feat. kurt hustle aka retrogott - Köln-Sued (2008)
  • Kasta - Eto Pret (2011)
    Слушай... 

    Мы поспорили с Хамелем на миллион 
    Кто из нас выпустит первый альбом, Я или Он 
    Это тебе не пустой разговор об НЛО 
    И если взялся что то делать делай следи за метлой. 

    Этот спор нам обоим дорог как зад Джей Ло 
    Будет тяжело всё-равно что сытым леч на живот 
    Вечно живет во мне страсть бить прям в лоб 
    А тут я еще нацелен Я срубить БАБЛО. 

    Но вот облом ни кто из нас на износ 
    Не смог поработать даже за приличный лавандос 
    И вот мы вдвоем придумали план Б 
    То бишь создаем творческий тандем. 

    Мы решили писать тексты вместе весь день 
    Но тогда пол года ненаписали и песни 
    Мы как тычинка и пестик не розлей вода 
    Но с такими темпами на это уйдут года. 

    Это все-равно что у тебя протектор стерт 
    А ты едишь из Ростова во Владивосток 
    Лети лепесток через Запад на Восток 
    Загадал бы я желание ХИТЫ писать напостой. 

    Но не штраф рублей на 100 не из трав настой 
    Не исправит положение и родной Ростов 
    Если не будет альбомов то НАС съедят 
    Так что остаеться уповать лишь на самих себя. 

    А я как творческий ТАЙМ-АУТ воспринял Тупарь 
    Затянувшийся с Августа по Январь 
    Лучше сядь Хамиль и Змей с попытки номер два валят быка на мертва 
    Важно во время поймать свою волну 
    Остольное не волнует хоть ты там вой на луну 
    Как Гуф и Айза как Нигадив с Дино в Триаде 
    Буквы Х-а и З-э даже на клавеатуре рядом. 

    Что бы упущенное наверстать сажусь за верстак 
    А вы пока занимайте в зале места 
    Их кстати по-любому больше чем миллион 
    И больше чем два альбома наш один с Хамелем. 

    Припев: 
    Это прет это сотрясает это долбит 
    Это буд-то вам на голову сбросили бомбу 
    Это бьет прямо в цель, прямо по лбу 
    Это когда на концертах качаются толпы. 

    Это прет это сотрясает это долбит 
    Это буд-то вам на голову сбросили бомбу 
    Это бьет прямо в цель, прямо по лбу 
    Это когда на концертах качаются толпы. 

    Хамиль и Змей еще та пара два сапога 
    Мы без всяких трав можем просто так ловить Ха-Ха 
    К нам теперь и не подъдишь на храмой козе 
    У нас тандем встречай наш альбом ХЗ. 

    Оторвись от ящика и вечерних газет 
    Мы устроим зрелище по чище чем Колизей 
    Колесим по Ростову мы или по всей стране 
    Наше настроение не уступает броне. 

    Выбора нет, не брони нас за такой разбой 
    Если заденем персонажа схожего с тобой 
    Мы все ровно приветствуем всем кому интересно 
    Из какого теста получилось наше лицидейство. 

    2 0 10 наш сезон Олимпийских игр 
    Самый подходящий год, когда тут рулит Тигр 
    Он стал ручным ведь от нас ему сорвало башню 
    Теперь ходит на цыпочках как у братьев Запашных. 

    Дороги мокнут, а тебе какой резон 
    Когда идет дождь ай да к нам под зонт 
    Еще много событий ждет тебя в переди 
    Так что до конца альбома береги свой аппетит. 

    До пяти часов утра, а то и до семи 
    Весь дом в студии и нам не до друзей, и не до семьи 
    А ты попробуй наш потенциал пойди измерь 
    Только совместным альбомом Хамиль и Змей. 

    Припев: 
    Это прет это сотрясает это долбит 
    Это буд-то вам на голову сбросили бомбу 
    Это бьет прямо в цель, прямо по лбу 
    Это когда на концертах качаются толпы. 

    Это прет это сотрясает это долбит 
    Это буд-то вам на голову сбросили бомбу 
    Это бьет прямо в цель, прямо по лбу 
    Это когда на концертах качаются толпы. 

    По-любому правильные пацаны. 
    Пацаны. 
    По-любому правильные пацаны. 
    Правильные пацаны. 
    По-любому правильные пацаны. 
    Правильные пацаны.
  • HIFI Banda - Otwórz oczy (2013)
    Diox, Hades:

    Otwieram oczy, widzę mój Wszechświat
    On rozszerza źrenice jak przełknięta tabletka
    Różni nas stan, tempo, rytm, bicie serca
    To od wewnątrz całe Nasze życie napędza
    Widzę ból, który spala w ludziach resztki nadziei
    Czuję ból co pozwala mi z Nimi dotykać Ziemi
    Upadam razem z Nimi, by wstawać tak jak Oni
    Oddaję kawałek serca, to rana co się nie goi
    Prawda boli, kłamstwo pachnie jak Air Wick, ale tak na prawdę Tylko kamufluje to co śmierdzi
    Nie zabijaj energii, bo wraca, podaj dalej, daj jej nowe życie
    Przestań przepraszać
    Przestań wymagać, lepiej zacznij zauważać
    Życie mija jak chwila i jak My nie zawraca
    Szansa się zdarza na wszystko tylko raz
    Tylko Ty, tylko ja, tylko My, cały Świat

    Ref. Widzę, czuję, słyszę mówię o tym
    Ty otwierasz oczy, tylko gdy potrzebujesz
    A ja widzę, czuję, słyszę, mówię o tym
    Ty otwierasz oczy, tylko gdy potrzebujesz
    A ja widzę, czuję, słyszę mówię o tym
    Ty otwierasz oczy, tylko gdy potrzebujesz
    A ja widzę, czuję, słyszę mówię o tym
    Ty otwierasz oczy, tylko gdy potrzebujesz

    Tu gdzie błękit z betonem, a Król zgubił koronę
    Nawet gdy głowy zadarte niosą oczy opuszczone
    Wszystko czarne i białe, nic nie jest kolorowe
    Ich spojrzenia takie same, a Ty, podnieś głowę
    Poczuj więcej niż tylko połowę, bodźce zewnętrzne są najczęściej jednorazowe
    Uciekają przez ręce, Ty złóż dłonie i pogódź się ze sobą nim pojednasz się z Bogiem
    Podnieś głowę, zobacz więcej niż manekiny
    Plastikowe spojrzenia bez serc, lane z matrycy
    Zrywam folię za każdym razem, kiedy łapię oddech
    Rozmawiam o uczuciach ze Światem, nie co jest modne
    Nie wystarczy spojrzeć, by dostrzec jak patrzysz
    To dobrze, bo budujemy wspólną historię
    Nie słyszysz? - zrób głośniej, pomyśl dwukrotnie
    Zrozum i poczuj jak Twoje serce staje się wolne

    Ref. Widzę, czuję, słyszę mówię o tym
    Ty otwierasz oczy, tylko gdy potrzebujesz
    A ja widzę, czuję, słyszę, mówię o tym
    Ty otwierasz oczy, tylko gdy potrzebujesz
    A ja widzę, czuję, słyszę mówię o tym
    Ty otwierasz oczy, tylko gdy potrzebujesz
    A ja widzę, czuję, słyszę mówię o tym
    Ty otwierasz oczy, tylko gdy potrzebujesz
    [x2]
  • O.S.T.R. - Po drodze do Nieba (2009)
    Po drodze do nieba...
    Po drodze do nieba...
    Wiem, że muszę zadbać o rodzinę - żonę ,syna, matkę
    Nie mów o białym złocie , tylko czym ja ją wykarmię
    To mój honor...(po drodze do nieba)
    To dane Bogu słowo...(po drodze do nieba)
    Brat się budzę cztery razy w ciągu nocy do pieluchy
    Rap nie zrobi Cie człowiekiem jak życie Cię nie nauczy
    Taka prawda...(po drodze do nieba)
    Lenistwo zabija tu świat w nas...(po drodze do nieba)
    Każdy by chciał wszystko naraz zamiast starać się o trochę
    Niby nikt tu nic nie pali a by zjarał Europę
    Powiedz...(po drodze do nieba)
    Czy wystarczy nam spowiedź...? (po drodze do nieba)
    Nieistotne się dowiem jeśli będzie mi pisane
    Bo wiarę mam w sobie kiedy klęczę, nie kłamię
    Panie...(po drodze do nieba)
    To tylko jedna z planet...(po drodze do nieba)
    Mały w przestrzeni kamień, który nazywamy ziemią
    Od jej zaniedbania
    Tu przemoc rodzi pieniądz...(po drodze do nieba)
    Bo ludzie nie zmądrzeją...(po drodze do nieba)
    Powiedz komu dałeś władzę? Tajnym służbom?
    Nie widzisz że te służby w sposób jawny się kurwią?
    Daj usnąć...(po drodze do nieba)
    Rap gra jedyną furtką...(po drodze do nieba)
    Przecież widzisz jak się staram by być dobrym ojcem
    Takich jak ja miliony chce być mądry w tej trosce
    Ale...(po drodze do nieba)
    Tu cenią spryt, nie talent...(po drodze do nieba)
    Czy ty dbasz o detale? Na co ta zwłoka panie?
    Szacunek mam do ludzi tu z każdym z (?)
    Ramię w ramię...(po drodze do nieba)
    Dzięki nim rodzinę karmię...(po drodze do nieba)
    Wierzę w Ciebie z całych sił oddałbym tobie co mam
    To, że wkręciłeś mi film prosty - człowiek i rap
    To mój szlak...(po drodze do nieba)
    Niczym ostateczna msza...(po drodze do nieba)
    Pilnuj Nas przez ten czas, traktuj to jak modlitwę
    Wiem, że gdy mam Ciebie moja dusza nie zniknie
    To jest fakt...(po drodze do nieba)
    W życiu ostateczny blask...(po drodze do nieba)
    Jak do siebie chcesz mnie zabrać to proszę Ciebie spróbuj
    Zrobisz to fachowo, szybko, przez sen, bez bólu
    po drodze do nieba
    po drodze do nieba
    po drodze do nieba
    to piękna historia...
    tak być musi..
  • O.S.T.R - Ile jestem w stanie dać (2001)
    Ile jestem w stanie dać dla tego świata?
    Ile jestem w stanie z tego świata wyłapać?
    Przecież nie będę płakać, bo los jest zbyt dumny
    Wbijając po kolei wszystkim gwoździe do trumny,
    Bo nie tylko do rozumnych świat należy,
    A trzeba go przeżyć, we własne siły uwierzyć,
    Potem uderzyć z mocną częstotliwością szerzyć to,
    Co powierzyć można wszystkim tym wątpliwościom,
    Á propos doznań szarych ludzi, dla których trud zbyt duży
    By dać coś i na coś zasłużyć.
    Nie ma co wróżyć, prawda leży pośrodku.
    Idę w świat przedzierając się przez tłumy młotków.
    A tłok niczym w "spodku" w czasie metalmanii pogo;
    Jedni nastawieni wrogo, drudzy sztuczni niczym Lobo,
    A ja zostaję sobą w każdym calu, daję coś
    czasem łzy, czasem złość, ale chociaż minimum
    Wychodząc z zasady, że nie ma ognia bez dymu.
    Jeśli dane ci kombinuj, filmuj te realia,
    Które zakłócają fikcję jak głos z sceny La Scala
    Zakłócają fikcję jak głos z sceny La Scala


    Czekając na dzień, w którym spełnią się marzenia
    Nie chcę być tym, co nie ma nic do powiedzenia.
    Czekając na dzień, w którym wkład swój rozliczę
    Mówię o tym co widzę, nie unikam potyczek.

    Czekając na dzień, w którym spełnią się marzenia
    Nie chcę być tym, co nie ma nic do powiedzenia.
    Czekając na dzień, w którym wkład swój rozliczę
    Mówię o tym co widzę, nie unikam potyczek.


    A Jezus Maria, ile razy dałem dupy...
    Nie zliczę momentów, w których pysk miałem opluty,
    Ale mimo wszystkich błędów nie puściłem batuty.
    Dla naiwnych ostrzeżenie: to nie "Welcome to Chałupy".
    OSTeR, 2000, Teofilów Bałuty.
    Łódzką sadzą otruty.
    Mimo to oddam wszystko,
    By zostać tu i klepać to samo klepisko biedy
    Zaplątany w siatce ulic niczym dredy,
    Ale kiedyś nadejdzie czas sjesty.
    Wtedy świat odda swe długi bez reszty.
    A ci, co drogę przeszli w dupie będą mieli koszta.
    Ta tajemnica działa w obydwie strony jak poczta.
    Pierdolić tego gościa wciskającego kity,
    Który odsłania kurestwa niczym stringi celulitis,
    Bo żaden polityk nie sprosta tej regule,
    Że lepiej dać coś z siebie, potem zgarnąć całą pulę.
    Tu uśmiecham się czule, Wysuwam środkowy palec
    Tym, co chcieli zaszaleć, a przebrali miarę.
    Daję siebie, a fałszerzy wrzucam w szalę i oby tak dalej...

    Czekając na dzień, w którym spełnią się marzenia
    Nie chcę być tym, co nie ma nic do powiedzenia.
    Czekając na dzień, w którym wkład swój rozliczę
    Mówię o tym co widzę, nie unikam potyczek.

    Czekając na dzień, w którym spełnią się marzenia
    Nie chcę być tym, co nie ma nic do powiedzenia.
    Czekając na dzień, w którym wkład swój rozliczę
    Mówię o tym co widzę, nie unikam potyczek.
  • Eldo - Granice (2008)
    Dzień jak co dzień, poranek jak każdy inny 
    Raz śnieg, raz deszcz, czasem trochę słońca
    Mówią - ryj nie szklanka nie zbije się, ale blizny pozostają
    To nie był pierwszy raz, to był ostatni raz

    Mówią "możesz wszystko", więc głowę mam spokojną
    Może Ty, ja wiem, że czegoś mi nie wolno
    Mówią "to się opłaca, więc skąd skrupuły?"
    Ja wolę wiedzieć, co warto. Niezależnie od sumy
    Niezależnie od dumy, reperkusji i skutków
    Nawet gdy uwodzi głupców, idą za czymś tłumy
    Mówią "prać brudy należy w wąskim gronie, za kurtyną"
    Ale cóż i tak masz brudne dłonie
    Stoję, nic więcej i nic mniej, niż człowiek
    Z każdą wadą i zaletą gotów konsekwencje ponieść
    Stanąć w obronie, lub uderzyć pierwszy
    Milczeć, lub wziąć pióro i pisać trudne wersy
    I nawet jeśli milczę, gdy trzeba krzyczeć
    Nawet kiedy krzyczę, gdy powinienem milczeć
    Sumienie da mi znać
    Popiół mam zawsze przy sobie i nie musisz mi pomagać
    Sam wysypię go na głowę

    Ref.
    To tylko krok, by granice przekroczyć
    Spuścić wzrok, nie patrzeć w oczy
    Przeszłość oddzielić grubą kreską
    Lecz może zdążę ułożyć jeszcze wszystko przed śmiercią
    To tylko krok, by pomyśleć i się cofnąć
    Zatrzymać w gardle słowo, które może kogoś dotknąć
    Czasem nie wolno odpuścić i stanąć z boku
    Bo w życiu są sprawy dużo ważniejsze, niż spokój

    Nie chcę decydować o tym, co uważasz za słuszne
    Lecz dlaczego tylko ja mam uważać?
    Kłótnie zniszczyły wiele relacji na mej drodze
    Ale cóż, wiem co myślę, nie na wszystko się zgodzę
    Nie mam zamiaru spełniać czyichś oczekiwań
    W życiu nie chodzi o to by sympatię zdobywać
    Więc czasem ktoś zarzuci Ci egoizm - i co z tego?
    Masz wszelkie prawo do tego, by się bronić
    To boli - kiedyś blisko, teraz sobie obcy ludzie
    I trudno, tak musiało być
    Nie mam złudzeń, nie mam pretensji, nie czuję nienawiści
    Wszystkiego najlepszego, obcy jest mi smak zawiści
    Mszczą się słabi. Nawiedzeni chcą Cię zbawić
    Czasami duma nie pozwala spraw naprawić
    Cóż, czasem granicę ktoś przekracza, a w życiu?
    Nie ma powrotów, czas przecież nigdy nie zawraca

    Ref.
    To tylko krok, by granice przekroczyć
    Spuścić wzrok, nie patrzeć w oczy
    Przeszłość oddzielić grubą kreską
    Lecz może zdążę ułożyć jeszcze wszystko przed śmiercią
    To tylko krok, by pomyśleć i się cofnąć
    Zatrzymać w gardle słowo, które może kogoś dotknąć
    Czasem nie wolno odpuścić i stanąć z boku
    Bo w życiu są sprawy dużo ważniejsze, niż spokój

    Tak wiele ocen wystawionych zbyt pochopnie
    Wiele decyzji podjętych zbyt gwałtownie
    Wracały do mnie, dlatego dziś biję się z sobą
    Jedynie, a w życiu innych stoję obok
    Czasem możemy nie znać czyjejś motywacji do czynu
    I oddalamy się od racji, obierając zły azymut
    Słowo do wszystkich depozytariuszy prawdy
    Przyjdzie dzień, kiedy los to właśnie z was zadrwi
    Jeśli nie znasz warunków, fakty są Ci obce
    Jakbyś mieszkał na księżycu i chciał mówić coś o Polsce
    Czasem kompleksy biorą górę nad rozsądkiem
    Ale Twoje porażki z sobą to nie jest mój problem
    Kiedyś za wszystko w życiu sam odpowiem
    Nikt mniej i nikt więcej - po prostu człowiek
    Gdzie jest granica? Co wolno, i co warto?
    Szukam, a każdy krok jest dla mnie w życiu niespodzianką

    Ref.
    To tylko krok, by granice przekroczyć
    Spuścić wzrok, nie patrzeć w oczy
    Przeszłość oddzielić grubą kreską
    Lecz może zdążę ułożyć jeszcze wszystko przed śmiercią
    To tylko krok, by pomyśleć i się cofnąć
    Zatrzymać w gardle słowo, które może kogoś dotknąć
    Czasem nie wolno odpuścić i stanąć z boku
    Bo w życiu są sprawy dużo ważniejsze, niż spokój

    Dzień jak co dzień, raz śnieg, raz deszcz, czasem trochę słońca
  • Gang Starr - Dwyck (Oll-Zen Remix)
  • Lord Finesse - Keep the Crowd Listening (Oll-Zen Remix)
  • Gang Starr - Tha Squeeze (Oll-Zen Remix)
  • Survival Test (2003)
    (J Dilla)
    Yeah...
    It's too real...
    How y'all feel out there? Let me know if it's real out there
    'Cause it is out here; it's a game of survival
    Niggas is trying to live out here
    Round here, I watch cats hit the floor and they [man Johnny Gill] out here
    But it's too many powers around
    My real niggas getting killed out here
    It's ill out here
    [?] Tell you what it is out here: a whole lot of pimps, some live bitches out here
    They liable to set you up, man, everybody thugging out here
    Narcos even drug dealing out here
    Can't club, [? slugs peeling out there?]
    You out here, mob with us
    Get dollars is what we about here
    Gotta handle your biz out there, it's too real out here
    Yeah

    (Sampled voices over Hemant Kumar sample (man dole mera tan dole))

    Real... it's just that for real
    It's a hustler's test
    Really though
    This is dedicated to all the fake suckas at home, watching the videos then going outside and trying to portray stuff, you know what I'm saying?

    (J Dilla)
    Some wannabes out here, but they outta there
    Time for Dilla and Madlib out here
    There's a whole lotta filth out there
    Y'all can't be for real out there
    Fake gangstas better chill out there
    Y'all know the deal out here
    It's real out here, meals out there
    Niggas got bills out here
    Everybody tryna live out here
    Everybdoy hustling out here
    And you don't want your biz out there; hoes be on some bullshit out here
    You don't wanna be without here
    Niggas ain't giving a fuck, they will pull it out here
    A bitch nigga won't kill shit, but a dumb nigga will out here
    How a lotta blood get spilled out here
    It's fucked up but it's real out here
    Is that how it is out there? Shit don't make sense out here
    Yeah

    Real... it's just that for real
    It's a hustler's test
    Really though
    This is dedicated to all the fake suckas at home, watching the videos then going outside and trying to portray stuff, you know what I'm saying?

    (J Dilla)
    Going out to my [?]
    Better watch your back 'cause it's real out here
    When you cake and it bring the hate you better bring the thing and
    It's real out here
    Detroit niggas getting real out here
    LA niggas getting real out here
    Worldwide let's get live at the same time and survive because it's real out here
    (Nigga, you know the streets is watching... yo... big money nigga
    Yo, niggas don't play, holla! Yo, you better get your shine on nigga before it's over, yo, we here now nigga, yo...)

    (Skit)

    Man: The Pattersons are coming over and we only have about enough grass left to roll one joint

    Woman: Oh that's OK Ted, I'll just mix it up real good with this!

    Man: Hey what are you doing?!

    Woman: I'm making marijuana helper!

    Man: Marijuana Helper?

    Woman: That's right, with Pilsberger's new Marijuana Helper, there'll be enough of this columbian to go around for everybody, and look! Marijuana Helper makes our dope look as rich and potent as the best red bud

    Man: Marijuana Helper!

    Woman: Now you can get as much as three ounces from every ounce you buy. Thanks to Pilsberger's Marijuana Helper!

    Man: Honey, you're a genius!

    Woman: There, now put that in your pipe and smoke it
    (Both laughing)

    Man: Pilsberger's new Marijuana Helper - from the makers of angel dust cake. Pilsberger!
    It really works!
  • Retrogott & KutMasta Kurt - Show Time (2015)
    Showtime, jeder will MC sein
    Du brauchst keinen DJ, sack die ganze Kohle ein
    Want to be, wannabe competition

    Du bist ein weiterer Raketenforscher mit Superstarambition
    Der am Scheinwerferlicht mit seinem Schwert zerbricht
    Der Kamikazepilot ohne Feinde
    Stirbt im Kampf um Geselligkeit alleine
    Hauptsache man hat es mit letzter Kraft
    Auf ein beliebiges Siegerpodest geschafft
    Der kreative Stillstand in Pioniersposen
    Flaniert mit magersüchtigen Knien in Spendierhosen
    Durch die Städte wie ein Dandy
    Doch ist nur auf der Suche nach Plastikflaschen, Cola- und Bierdosen
    Maßnahmen zum Umweltschutz werfen Gewinn ab
    Die Bloßstellung der Freiheit reicht für ein Pinup
    Oder als Anreiz zur Vergewaltigung
    Oder dem Missbrauch ihrer Missbilligung
    Die Maschinen laufen, die Menschen sitzen
    Und programmieren Schlachten in denen sie nicht kämpfen müssen
    Friedentauben brüten über Kuckuckseiern
    Das Aas Gottes gehört den guten Geiern
    Und der Teufel im Detail detailliert
    Dass im großen Ganzen nichts passiert
    Showtime, jeder will MC sein
    Du brauchst keinen DJ, sack die ganze Kohle ein
    Want to be, wannebe competition

    Hiphop spiegelt die Gesichter der Menschen
    Die Möglichkeiten eröffnen um sich zu begrenzen
    MCs sind ein Regelfall der Pauschalreisegruppe im Weltall
    Urlaub ist der Urschrei der Arbeitsmoral
    Und sag das Epochale nie wieder noch einmal
    Und noch einmal sind wir uns nicht zu schade
    Für die Liebe zu Gott in unsicherer Lage
    Stellungnahme als Stellungsspiel
    Und Spekulation der Singlebörse mit Stil
    Ich befördere Massen in Worthülsen auf die Höhe meines Denkens, dass sie abschüttelt wie Flöhe
    Und den Raum mit seiner Pisse markiert
    Ich bin gut erzogen aber beschissen dressiert
    Die Patriotenhure verlässt den einsamen Landstrich
    Und zieht in das Bordell mit schwarz-rot-goldenem Anstrich

    Showtime, jeder will MC sein
    Du brauchst keinen DJ, sack die ganze Kohle ein
    Want to be, wannebe competition

    There is no Competition
  • retrogott & planet asia freestyle
  • Retrogott [H.U.2xS] - Pussyrasieren (2009)
    Strophe 1:

    All deine Bemühungen sind umsonst,und doch relativ teuer denn es kostet dein Leben
    H-U doppel S und Noy Riches Hot Stepper werden tight der Untergrund ist uneben
    Auch wenn Rapper sich mit Camouflage tarnen
    fallen sie auf,zieh dir irgendeinen Anorak an
    Es ist kalt,wieder einmal fängt der Winter an
    Noy Riches,und H-U doppel S als Hintermann
    An meine Kreativität kommt kein Erfinder ran
    dein schwuler Rap zieht nur Kinder an
    Die Ironie ist,Leute sagen mir mein Rap wär kindisch
    ich muss auf Toilette aber Rap ist nur ein Stehimbiss
    "Kann ich trotzdem pissen?" - "Nur wenn sie was kaufen."
    Doch so wie's aussieht wird der Abend draußen mit saufen verlaufen
    Du findest Partyrapper cooler?
    Egal Entourage bleibt hart wie Sepultura

    Hook(x2):

    Und wenn ich frage ob ihr schwul seid will ich das ihr "JA" schreit
    denn ich bleibe bei der Wahrheit
    Und ihr solltet keinen Amirap kopieren
    sondern lieber eure Pussy rasieren

    Strophe 2:

    Ich frage mich wovon ihr so besessen seid
    du willst hoch hinaus doch deine Mutter ruft:"Komm runter es ist Essenszeit"
    Dein Manager sorgt dafür das du jetzt schwitzt
    aber hey, solange dein Durag sitzt
    kann nix schiefgehn,du musst nur mitspielen
    so wie Frauen die auf Anfrage mit ihrer Klit spielen
    H-U doppel S genau richtig wie kahlrasierte Pussys
    nich so sinnlos übertrieben wie gepiercte Pussys
    Ich bin bodenständig wie ein Vierbeiner
    Du meinst du hast vier Daimler doch leider glaubt dir keiner
    Dein einziger Fan hat nur ein Auge
    und das sieht aus wie eine getrocknete Weintraube
    Mit mir drüber reden was du anhast,vergiss es
    H-U doppel S ich ficke anders wie Noy Riches
    Eins und eins sind zwei , das weiß jetzt jeder
    H-U doppel S ich kicke zwei 16er

    Hook(x4):

    Und wenn ich frage ob ihr schwul seid will ich das ihr "JA" schreit
    denn ich bleibe bei der Wahrheit
    Und ihr solltet keinen Amirap kopieren
    sondern lieber eure Pussy rasieren
  • HUSS UND HODN ''Schlangen sind gespraechig'' (2010)
    [Verse 1:Retrogott]
    Fischstäbchen ohne Spinat
    Hamburger ohne Salat
    Bis Intrumentaltracks
    Vielleicht solltet ihr über Analsex, unter 14jährigen rappen
    Um in politische Talkshows eingeladen zu werden
    Rapexperten bewerten nach objektiven Kriterien
    Ich hab mehr Flows als Tony Todd mixtape Serien
    Prototyp MC, Aktfotographie
    Hip Hop Magazin, Schuhreklame, Vorbild Jay Z
    Hip Hop lebt im Untergrund, achte auf die Tarnung
    Auf die Label und Vertriebstypen und die Steuerfahndung
    Schallband-Stalker [wick-wick] Hip Hop ist ein Verwirrter auf Mallorca
    Lebender New Yorker

    [Hook:]
    Scientific, german style, flow terrific
    Schlangen sind gesprächig, wenn Rap auf Deutsch dann mässig

    [Verse 2:Retrogott]
    Yes yes, vielleicht die Rapper mit denen ihr mich vergleicht verändern sich pro Track
    Im Video machst du auf hardcore
    Auf der B-Seite machst du in einem Strassen Kaffee in dem nur Männer sitzen
    Ein Drive-By mit Amor
    Du kennst Leute die Gras verkaufen und leute die dumm genug sind bei Leuten wie denen Gras zu kaufen
    Früher war nicht alles besser
    Das Internet war nur etwas schwieriger zugänglich
    Und ich war trotzdem ein Rapper
    Der Beat nimmt die Form King Kongs an und bewirft MCs mit meinen Schreibblockaden
    New Era caps liegen schwer in meinem Cyborg magen
    Doch im Zuge der Verdauung dienen 3seitige Interviews hygienische Erbauung
    Planet Penis, verschlingt Jupiter
    Retrogott der unprofessionelle Musiker
    Rapamateur auf deutsch, ich nahm pornofilmkaese auf einer Spur auf mit einem Störgeräusch

    [Hook+Scratches]
  • Retrogott & Hulk Hodn - Ein$note (2013)
    [Hook 2x]
    Retrogott und Hulk Hodn, sagenumwoben
    Wie ein-Dollar-Noten
    Verschlossen wie ein Seemannsknoten
    Du reagierst auf dope Flows wie ein Sieb
    Deutscher Rap ist wack, ein Nebensatz zu viel
    Und Leute denken, du bist deep

    [Verse 1]
    Meine philosophische Idylle
    Ist ein Glas Wasser und 'ne Abtreibungspille
    Für Eva
    Was wäre die Hölle auf Erden
    Ohne Menschen, die daran glauben, dass sie in ihr verderben
    Alles bleibt beim Alten, solange Wack-MCs am Set bleiben
    Und Hip Hop-Magazine das Drehbuch zur Szene schreiben
    Mikrofon, Kamera und Action
    Bevor du Rapper wurdest, wolltest du werbetexten
    Abgesehen davon, dass dein Lieblings-MC
    Mehr Talent als Huss und Hodn hat
    Hat er nen Manager, der ihm das dope-Sein verboten hat
    Yeah - zurück zum Thema, das ich nie hatte
    Wie einen wacken Beat
    Du hast wacke Beats und rappst über Themen
    Ich baue eine Stadt aus Ochsenblut und Lehm
    Sündige vor Gott, breche das Inzest-Tabu
    Denn Hip Hop macht uns zu Brüdern und ich ficke deine Crew

    [Hook]

    [Verse 2]
    Sie spielen nicht mit dem Feuer
    Geschweigedenn mit Puppen
    Sondern rennen Kirchen ein, um ihre Götter anzuspucken
    Zeitdruck, Leistungsdruck, erhöhter Blutdruck
    Knopfdruck, T-Shirts mit 'nem schlechten Spruch als Siebdruck
    Geht's um deutschen Rap, sagt Smudo dir was geht
    Auch 'ne Totgeburt hat 'ne Nationalität
    Glaub' mir Samy, Adolf Hitler war 'n echter Deutscher
    Ich verkleide mich als Papst, besetze Gotteshäuser
    Lauf' mit Tammi Terell gegen das Gefälle
    Mal' ein Rooftop auf die Sixtinische Kapelle
    Ich habe eine Zeitmaschine konstruiert
    Und Platon eine Lüge auf die Stirn tätowiert

    [Hook]
  • Fenomen - Ludzie przeciwko ludziom (2003)
    Ref. 
    Ludzie przeciwko ludziom, to wszystko działa jakby na złość.
    Sami sobie życie burzą przez głupotę i zazdrość.
    Ktoś już mówił o tym dawno, jakby sumienia głos.
    Wiesz co? To ludzie ludziom zgotowali ten los.

    [Ziaja]
    Na przestrzeni lat świat się zmienił, a ludzie na ziemi 
    wciąż nie mogą się zmienić i docenić samych siebie.
    Zamiast pomóc w potrzebie - jeden drugiego chce pogrążyć
    i za wszelką cenę dąży, by napełnić własną kieszeń.
    Coraz wyżej pnie się, coraz więcej chce za większą cenę,
    a rozsądek i sumienie, dawno poszły w zapomnienie.
    Dawno już odeszły, dawno temu, jeden brat przeciw drugiemu.
    Tylko czemu? Tylko za co? Może w piekle płacą za to.
    Za chciwość i zazdrość, już tego mam dość,
    świata, który przez kolor skóry mury między ludźmi stawia.
    Nie chcę sam świata naprawiać, nie chcę, nie chcę.
    Chcę tylko pokazać to, co mówi moje serce.
    Mówić więcej o nas samych, o tym jak się zatracamy
    w tym co chcemy, z tym co mamy, co bierzemy, a co damy w zamian,
    więc zacznijmy się nad sobą zastanawiać.
    Więc zacznijmy się nad sobą zastanawiać.

    Ref. 
    Ludzie przeciwko ludziom, to wszystko działa jakby na złość
    Sami sobie życie burzą przez głupotę i zazdrość
    Ktoś już mówił o tym dawno, jakby sumienia głos
    Wiesz co? To ludzie ludziom zgotowali ten los. x2

    [Ekonom]
    Żyjesz w mieście, oddychasz tym samym powietrzem,
    co tysiące ludzi, których łączy to samo miejsce.
    Ta sama przestrzeń, tu szarość ulic, bloki będą wieczne.
    Co się łudzisz? nie obudzisz się w raju, zrozum to wreszcie.
    W tym kraju jest za wcześnie na zmiany, to zobacz,
    na lepsze można coś zmienić wtedy, gdy zaczniesz próbować.
    To zrobić nie ma tak lekko, samo nic nigdy nie przychodzi.
    Widzisz? Wielu tu chodzi, których mijasz na ulicy.
    Chciałbyś widzieć przyjaciół, a tu są sami przeciwnicy.
    Sami wrogo nastawieni, sami, to nie ma granic,
    bo czy normalna jest opcja, że sami siebie zabijamy?
    Popatrz, czy widzisz tępą obojętność w oczach wszystkich?
    Zamiast sobie pomagać - walczą ze sobą o zyski, o pieniądz.
    Nikt nie myśli głową, sercem, duszą, a kieszenią.
    Wszyscy tylko się szprycują kłamstwem, jak narkoman chemią.
    Dosyć, nie można znosić tego dłużej, dosyć kurwa,
    tylko nienawiść, a miłość w roli chłamu, bubla.
    Co jest? Czy sam tu stoję? Czy może ślepy jestem?
    Może zawracam dupę, bo mam taką skromną sugestię?
    Żeby wyciągnąć lekcję z życia, żeby nie zmarnować 
    żeby w końcu zacząć myśleć I nawzajem się szanować.

    Ref. 
    Ludzie przeciwko ludziom, to wszystko działa jakby na złość.
    Sami sobie życie burzą przez głupotę i zazdrość.
    Ktoś już mówił o tym dawno, jakby sumienia głos.
    Wiesz co? To ludzie ludziom zgotowali ten los. x2

    [Żółf]
    Chciałbym żeby każdy każdemu był życzliwy,
    żeby prawda płynęła z ust, a nic co na niby
    nie ma miejsca. Prosto w oczy słodkie słowa,
    a na plecy przekleństwa, wymowa - to mowa ludzka.
    Dość mam tego świata, jak z odbicia w lustrach,
    wszystko jest dokładnie odwrotnie.
    Trzymasz prawą rękę w górze, lewą widzą przechodnie,
    Podasz komuś dłoń by wstał, a jak wstanie to cię kopnie.
    Ty będziesz stał tyłem, nie powiesz, że się myliłem,
    nie powiesz tak nie, życie nie jest lekkie, czasami słodko pachnie,
    przecież to przykimasz, sam wiesz jak jest.
    Przyjaciel cię wydymał, powiesz tak nie, nie było.
    Jak ten typ nawinął: zawiść, ludzka nienawiść.
    Poprosisz o przysługę: "nie ma sprawy",
    a później usłyszysz setki razy wypomnienie 
    taką właśnie płacisz cenę, nic za friko 
    Nic za darmo od nikogo.
    Dziś od przyjaciół możesz dostać tyle, ile dałeś swoim wrogom.
    Pieniądze, logo, więc płacisz bezcen za każde dobre słowo.
    Czy tak powinno być? To nie boli, rusz głową,
    Naucz się wśród ludzi żyć i być sobą.

    Ref. 
    Ludzie przeciwko ludziom, to wszystko działa jakby na złość.
    Sami sobie życie burzą przez głupotę i zazdrość.
    Ktoś już mówił o tym dawno, jakby sumienia głos.
    Wiesz co? To ludzie ludziom zgotowali ten los. x2
  • Joe Kickass ft. O.S.T.R. - Copycats (2012)
    (Joe)
    Nobody can stop me, no body thats sloppy that
    go probably pappi and stole allot of my moxy
    roll whatever is foxy, stole whether it's copy flow
    or scroll every box of poems or pour letters in sloppy joe's
    a new regime, without used scemes i'm storming ya
    the new kid on the block without the five faggot formula
    nobody can take me under
    Even with a full table set you can't take my hunger
    While I fight crime you bite mines at nighttime
    steal my shine together with my lines
    Jinkies that's not so cleverino
    you don't want to be the trunkshot in a tarantino
    You lucky I don't have a gangster ass ego
    my rabbit hole is deeper so you can speak of a freakshow
    beast go and put tape on his yap
    before he puts to much of an ape on his back
    Bucks Funny will take your lunchmoney
    split it with Baratone cause this fucks hungry
    OSTR will be guarding my rhymes
    so it's save to grow what harvests my mind

    Copycats, cut the bullshit
    OSTR and Joe will overrule this
    Copycats, cut the bullshit
    sit back and watch us do this


    [O.S.T.R.]
    Brak medycznego wyjaśnienia faktu
    Ty daj mi tylko mikrofon by rozjebać track dziś
    Nie wyłonił nas casting, oklaski czy turniej
    Nie znam Parszywej 13, jak Polański nie bluźnię
    Na kurwę ci problem jak swędzi berło?
    To płać, 3 miliony grubej pęgi w Euro
    Mamy flavour, więcrąc głębiej to przełom
    Ty nie pierdol, zamiast stylu to masz w ręce punkt ksero
    Jak żal ci na winyl, chociaż kup se kompakt
    Ten syf zainfekuje tobie gównem kompa
    To co z jutrem, prostak, klon za klonem
    Za te scary na głowie, mózgu zgon za zgonem
    To ofiary mych powiek, bo gdy opadają na dół
    Zabijam tandetę, człowiek popadając w nałóg
    Ten rap pokazał światu produkcję i digging
    I tak przez kable płyną jazzu funkcje z Amigi
    Świeży oddech jak Mentol
    Nieistotne co myślisz, nam nie grozi tu syndrom
    Podpierdalania wersów, weź wyjdź stąd leszczu
    Bo mordujesz tlen tylko w naszym powietrzu
  • Hinol Polska Wersja - Sobie Wbrew Feat. Jano PW, Kafar, Rest prod.Małach Scratch...
    [Refren: Hinol]
    Nie słuchaj ich, ich słowa to pic, słuchaj siebie synu
    Musisz wciąż iść ból w sobie zabić, nie patrzeć do tyłu

    [Rest]
    Ile razy już mówiłem, że to koniec sobie
    Tyle razy też powtórzę, to tobie, ziomie
    Obie dłonie masz, działaj póki czas
    Ciężko się sterować nie dać!

    [Rest]
    Przez pokusy dzień w dzień bliżej piekła, a nie nieba
    Wdychasz tlen, by móc żyć
    Razem z nim wdychasz ten cały syf i przesiąkasz nim
    Styl zgubił tu nie jeden dziś, padł na pysk, oj padł
    A sny jak Syzyf, znów kamień na drodze
    Ile razy już słyszałem bym odpuścił to sobie
    Nie, nie zawsze do przodu będę szedł jak człowiek
    Trzymam ster, w myślach cel, choć nie raz sam sobie wrogiem
    Kłodę kładłem tu pod nogę
    Wasze zdrowie teraz, nie za kołnierz z Bogiem
    Po upadku potrafię wstać
    DIX37, PW, ile to już lat ile? Ile?
    W oczy piach leci z własnych rąk
    Wyschła glina, z której chciałem tu budować dom
    Pod stopami szkło
    Szukam światła w krainie gdzie mrok [mrok, mrok ]

    [Refren: Hinol]
    Nie słuchaj ich, ich słowa to pic, słuchaj siebie synu
    Musisz wciąż iść ból w sobie zabić, nie patrzeć do tyłu
    Nie, nie, nie sam sobie wbrew, nie znajdziesz spokoju tam, gdzie słychać zgiełk
    Tak, tak, tak w tym właśnie sęk i dla twej duszy lek

    [Zwrotka 2: Jano PW]
    Wciąż zmieniasz zdanie, jak chorągiew co na wietrze
    Rozwiała wszelkie plany, przez twoje podstępy grzeszne
    Co jest sprzeczne z twym sumieniem
    Ulotniło się jak dym ze spojrzeniem, jeśli złym chcesz być nadal
    Możesz stać się swoim cieniem [wrym wrym]
    Ty pal wroty jak kłopoty za ramieniem
    [prrr prrr] trudno ustać w miejscu jak nie widać sensu
    Ale stań i pomyśl, mówię tobie ziomuś
    Jesteś w stanie zrobić, więcej pomóc komuś
    Ponoć potężna moc w każdym sercu drzemie
    Podobno zmiana na lepsze zrzuca złe brzemię (podobno)
    O nie, nie, nie, nie o nie, nie, nie, nie, nie
    Dla to coś więcej jak tylko marzenie
    I inne spostrzeżenie mam od razu
    To ten rym wiedzie prym, nigdy bez przekazu
    Ten co złem karmi mózgi zmienia wnet jakość obrazu

    [Refren: Hinol]
    Nie słuchaj ich, ich słowa to pic, słuchaj siebie synu
    Musisz wciąż iść ból w sobie zabić, nie patrzeć do tyłu
    Nie, nie, nie sam sobie wbrew, nie znajdziesz spokoju tam, gdzie słychać zgiełk
    Tak, tak, tak w tym właśnie sęk i dla twej duszy lek

    [Zwrotka 3: Hinol]
    Całe życie szedłeś by się znaleźć w tym punkcie bracie
    Całe życie miałeś, nie myślałeś, że ujdzie ci
    Jak w powietrze dym, nic oprócz złudzeń
    Dzisiaj wiesz już jak bardzo niszczą fałszywi ludzie
    Marzenia zniszczą się, lecz nie idź po skrócie
    Życie nie składa się tylko z trywialnych uciech, skup się
    Bo w rzeczy gruncie, tu gdzie to tylko wizja
    Możesz być w tym punkcie, a to mielizna
    Jeśli przyznasz sam przed sobą kiedykolwiek
    Robię źle i to wiem i pierdoli to mnie
    Życie odpłaci się pięknym za nadobne
    Nie wiem czy istnieje karma, lecz istnieją fobie
    Żyj roztropnie i w zgodzie z sercem, owoc
    W postaci lepszych chwil znajdziesz tuż przed sobą
    Wierzysz mi? Nie wierzysz mi, chociaż stoję obok
    Ludzie są omylni, nie umrą za kogoś

    [Refren: Hinol]
    Nie słuchaj ich, ich słowa to pic, słuchaj siebie synu
    Musisz wciąż iść ból w sobie zabić, nie patrzeć do tyłu
    Nie, nie, nie sam sobie wbrew, nie znajdziesz spokoju tam, gdzie słychać zgiełk
    Tak, tak, tak w tym właśnie sęk i dla twej duszy lek

    [Zwrotka 4: Kafar]
    Zjebałem to nie raz, myślisz - sam tego nie wiem
    Ale wciąż cały czas staram się patrzeć przed siebie
    Ciebie w niebie widzę, u mnie raczej czyściec
    Jeśli Bóg zobaczy iskrę kiedy po mnie przyjdzie
    Jeśli nie, diabeł spali mnie na popiół
    Nie ma dróg bez odwrotu, życia bez kłopotów
    Czasem jak ze sobą gadam to kłócę się mocno
    Serce mówi, krzyczy, mózg jakby się odciął
    Znów idę. Gdzie idę i dla kogo?
    Ilu już przede mną szło kiedyś tą drogą?
    Ilu zawróciło, by zacząć na nowo
    Ilu biło głową w mur, co stoi obok
    Masz życie, raz życie, tylko twoje
    Masz życie, daj życie, po to człowiek
    Żyje po to tu wszyscy jesteśmy
    Żeby być, żyć, śnić i stawać się lepsi

    [Refren: Hinol]
    Nie słuchaj ich, ich słowa to pic, słuchaj siebie synu
    Musisz wciąż iść ból w sobie zabić, nie patrzeć do tyłu
    Nie, nie, nie sam sobie wbrew, nie znajdziesz spokoju tam, gdzie słychać zgiełk
    Tak, tak, tak w tym właśnie sęk i dla twej duszy lek
  • Hinol Polska Wersja - Tabula rasa feat. Dj Lem (2018)
    [Zwrotka 1]
    Znów inspiracji szukam, pukam do drzwi mego ducha
    A tam pustka, knebel w ustach cisza głucha
    Każda minuta jest długa jak lista spraw
    Wskazówka gruba przesuwa godzinę przez pięć lat
    I nigdzie mi się nie nagli
    Paradoksalnie jednak czasu brak mi
    Brak silnej woli, nad nim nie mam kontroli
    Proste tylko w teorii, jest działać gdy czas goni, być wolnym w niewoli
    Świat mnie dobija jakby Bóg miał takie hobby
    Moje modły, mam już mdłości od nich
    Nie pomogły, nie płynę jak pod bit
    Nie zrobi się samo nic, choćbym czekał sto dni
    Niespokojnie, jakbym spadał
    Ocknij się, odbij się, to tylko w głowie blokada
    Od dzisiaj popiszę, to tylko sobie powtarzam
    A widzę co widzę, spierdalają dni z kalendarza

    [Refren]
    Co Ty sobie wyobrażasz? To nie plaża
    Nie jesteś na wczasach, masz pokazać co to klasa
    Znika szansa i nie ma przepraszam
    Co ty kurwa sobie wyobrażasz? Wjeżdżaj z buta
    Wyłam w zawiasach, drzwi do jutra
    By w lepszych czasach, latać jak NASA, Tabula rasa

    [Bridge]
    Twoja muza, posłuchaj jej, niech Cię rusza, w niej jest doświadczenie
    Twoja muza, posłuchaj jej, niech Cię rusza, w niej jest doświadczenie
    Twoja muza, posłuchaj jej, niech Cię rusza, w niej jest doświadczenie
    Twoja muza, posłuchaj jej, posłuchaj jej, posłuchaj jej

    [Zwrotka 2]
    Po czasie na pewne sprawy mam już wyjebane
    Oglądam to dla zabawy i se piję kawkę
    Problem minie, go zabije gdy go kijem nie tknę
    Gdy nim żyje, problem rośnie tak jak Pireneje
    Więc odpierdol się, nie mów mi jak jest wsiurze
    Nie jesteś Max Kolonko z Boston Massachusetts
    Mamy w naturze, że zawsze chcemy być pierwsi
    Lecz najlepiej uczy Cię uczucie nagłej klęski
    Tylko najlepsi mają chwilę zwątpienia
    Reszta leszczy zawsze coś do powiedzenia ma
    Każda porażka na lepsze mnie zmienia
    Smutek w mózgu miesza mi jak fatamorgana
    Wszystko bez sensu, lecz nic bez znaczenia
    Bo się zdarza, błędy powtarzać
    A cała wiedza płynie z doświadczenia
    Jak nie uważasz, no to przepraszam!

    [Refren]
    Co Ty sobie wyobrażasz? To nie plaża
    Nie jesteś na wczasach, masz pokazać co to klasa
    Znika szansa i nie ma przepraszam
    Co ty kurwa sobie wyobrażasz? Wjeżdżaj z buta
    Wyłam w zawiasach, drzwi do jutra
    By w lepszych czasach, latać jak NASA, Tabula rasa
  • Hinol Polska Wersja - Mej Duszy Dziecko (2018)
    [Zwrotka 1]
    Wykonuje krok, mam nadzieję w dobrą stronę
    I kolejny rok (hip hop) moim domem
    Solówka jak omen, dziecko mego ducha
    Nie liczę na miliony, mam nadzieję, że posłuchasz
    Rucham ten rap biznes, tak jak podobiznę
    Tych co życzą mi źle, a biją piątki
    Szukają gdzie zysk jest, propsują jak zysk jest
    Kończą się jak Christmas, kruszą jak bombki
    Nigdy nie zrobię nic wbrew sobie
    Jeśli tak postąpię, Boże ześlij na mnie fobię
    Paranoję, to właśnie liczy się w hip hopie
    Własnym krokiem jak nie pyknie inaczej zarobię, się nie boję
    Mówią, że jestem dziś na topie, to spoko
    Napiszcie prośba to na moim grobie słowo w słowo:
    Zawdzięczam to umowie z Bogiem,apropo
    Zawdzięczam to ludziom co byli obok

    [Refren x2]
    Masz na głośnikach mojej duszy dziecko
    Na narodziny czekałem od lat
    Bo w rękach masz mej duszy dziecko
    Uszanuj tekst bo jest jak mój skarb

    [Zwrotka 2]
    Mam problem ze sobą, to prawda
    Ten świat mnie kopie, non stop mnie wpierdala w kaftan
    Bezpieczeństwa, muszę wyrzygać myśli z gardła
    By było okej, mam w głowie niezły rozgardiasz, (męczy presja)
    Już dawno pewnie byłbym rasta, lecz ta obsesja
    Że człowiek to z reguły łajza, trzyma mnie w kleszczach
    Nie chce przestać, myśleć tak przytomnie, wypieprzaj
    Za dużo już wiesz, dosyć o mnie
    Szanuję Cię bardzo, że rozumiesz me myśli homie
    Nawet nie wiesz jak bardzo pomaga też to mi
    Dzieli nas sto mil, myślisz, że znasz ten chill
    Lecz to nie tak, nie myśl, że jestem z twoich
    To samo tyczy się połowy rap sceny, masz przemyśl
    Pierdole wspólnie zarabiać tantiemy
    Pierdole hipokrytów z ich nadmiarem weny
    To nie są kurwa moje sfery (masz przemyśl)

    [Refren x4]
    Masz na głośnikach mojej duszy dziecko
    Na narodziny czekałem od lat
    Bo w rękach masz mej duszy dziecko
    Uszanuj tekst bo jest jak mój skarb
  • Małach / Rufuz feat. Hinol - Nie dbam (2014)
    Właśnie tak !

    Nie dbam o większości spraw, które męczą mnie
    Nie dbaj o to za ile, tylko jak witasz dzień
    Przestań ciągle myśleć tylko o tym co jest złe
    Praca, dom, pismo, sąd - wszystko to zabiera tlen
    Zmieniasz się, już nie żyjesz jako wolny ktoś
    Zamiast skupić się na sto na tym za czym idziesz
    To musisz się przejmować gdzie, kiedy, jak i kto
    Nie dbam o to i weź spieprzaj, bo nie dbam co
    O aferzystów, którzy kręcą afery co dzień
    A powodów szukają jakby byli na głodzie
    Myślałeś, że w tych czasach takie coś już nie jest w modzie?
    To źle myślałeś, widzisz to na własne oczy, Kocie
    Nie dbam o saldo, o kredyt i banknot
    Co częściej nie ma niż jest, żeby iść w tango
    O bzdury co idą z ust tych co się srają
    Nie dbamy, nie pozdrawiamy, chcieli to mają

    Nie dbam co myślisz o mnie, co jest Ci nie wygodne
    Jebie zdania postronne - to zapamiętaj
    Czy słucha mnie ten koleś z emo grzywką na czole
    Dla mnie już dawno poległ - to zapamiętaj
    Że mówisz do mnie Ziomie, gdy w środku ciśniesz po mnie
    Słodkie słówka pierdole - to zapamiętaj
    O nakazy prawa, ludziom zakazy dawać
    Za ściemy słyszą brawa - to zapamiętaj

    Naprawdę nie mam chęci, czasu dbać o relacje downów
    Komentarze incognito, forum-ekspert hip-hop
    Każdy jest teraz specem, wie co dla mnie lepsze
    Ja pierdolę to serdecznie
    I nie dbam o tych co zawiedli, co chcieli mnie wyjebać
    Ale z czasem wymiękli, a teraz Ty nie trać mojego czasu
    Bo zasób słów tracę znów na pajaców
    Ty masz czelność podpierdalać lewą ręką, a prawą podawać witę?
    Typie, kiepskie imię
    Poczekaj to nawinę co w głowie się nie mieści
    Jak od nas nowe wieści, napisałbyś podręcznik
    Ale podasz tylko ręcznik, Meciu
    Już był typ co zjadał pięciu, odleciał jak na Okęciu
    Posłuchaj i popatrz, by to wiedział chłopak
    O tym zwrota ta, forma dobra i przekaz plus obraz od nas
    Rozważ...

    Nie dbam co myślisz o mnie, co jest Ci nie wygodne
    Jebie zdania postronne - to zapamiętaj
    Czy słucha mnie ten koleś z lewą grzywką na czole
    Dla mnie już dawno poległ - to zapamiętaj
    Że mówisz do mnie Ziomie, gdy w środku ciśniesz po mnie
    Słodkie słówka pierdole - to zapamiętaj
    O nakazy prawa, ludziom zakazy dawać
    Za ściemy słyszą brawa - to zapamiętaj

    Że dresiarz jedzie ragga, że trochę nie wypada
    Zazdrosnych piecze zgaga, nie wasza sprawa kurwa
    Te rymy mi dziś Bóg dał, nie znajdzie bubla pała
    Bo tu jej chuj da! Bujda, że mam styl jak Małach chwała
    Dla tych mądrych i kumatych dzięki
    Dla tych, co wkręcają się w tekst, a nie tylko w dźwięki
    Ty lepiej się jebnij w ten łeb, potem klęknij i weź
    Kurwa przekmiń ten tekst, ty to niezły jesteś
    Zawsze znajdzie się zjeb, ale nie dbam o to
    Z przyjemnością wyrzucę ten kolejny rym w błoto
    Rzadko piszę rap o rapie, nie dbam o to! Łapiesz?
    Jak mi się nazbiera, to przelewam to na papier
    Afer mi styka, bo każdy wciąż wnika, co
    Co u mnie słychać, choć ja nie znam typa, co
    Pięknie patrzy w oczy człowiek, patrzy na zysk człowiek
    Nie umie słuchać, ale umie pluć w pysk, ale...


    Nie dbam co myślisz o mnie, co jest ci niewygodne
    Jebię zdania postronne, to zapamiętaj..
    Czy słucha mnie ten koleś z emo grzywką na czole
    Dla mnie już dawno poległ, to zapamiętaj..
    Że mówisz do mnie ziomie, gdy w środku ciśniesz po mnie
    Słodkie słówka pierdolę, to zapamiętaj..
    O nakazy, prawa, ludziom zakazy dawać
    Za ściemy słyszą brawa, to zapamiętaj..

    Nie dbam co myślisz o mnie, co jest Ci nie wygodne
    Jebie zdania postronne - to zapamiętaj
    Czy słucha mnie ten koleś z emo grzywką na czole
    Dla mnie już dawno poległ - to zapamiętaj
    Że mówisz do mnie Ziomie, gdy w środku ciśniesz po mnie
    Słodkie słówka pierdole - to zapamiętaj
    O nakazy prawa, ludziom zakazy dawać
    Za ściemy słyszą brawa - to zapamiętaj.
  • Trzeci Wymiar - Murmurando (2015)
    W każdym z nas toczy się walka trudno, życie stawką
    Nie zmienisz nic chowając brud pod wycieraczką
    Jak chcecie idźcie na dno, czasem już nic nie warto
    Niedawno byłem tam, mruczę smutne murmurando
    Wierzę, że wrócę, ludzie, już nie na randkę z literatką
    Wrócę z kartką, sprawdź zawartość
    Ilu z nas owija serce izolacją by było łatwo? 
    Nie jest łatwo, wyciągam wątki życia wykałaczką
    Chcę w końcu zamknąć cudzysłów, myśli natłok nie daje zasnąć
    Dość już złych dróg, w tunelu światło zgasło, prowadzi jasność umysłu
    Byłem jak Ikar, który się naćpał i najebał
    I gdy skończył się ten bal dotknąłem piekła zamiast nieba
    Każdy tak miewa, Adam i Ewa, whatever, by się nie rozjebać
    Latać trzeba jak [?]

    Żyj aż do bólu, choć wokół lód
    Żyj aż do bólu, dymu nie buduj
    Od nowa muruj, żyj aż do bólu
    Wygrasz, to próbuj, żyj aż do bólu
    Ludzie z marmuru, spotkamy się w dolinie królów
    (Ludzie z marmuru, spotkamy się w dolinie królów)

    Wita Cię jak nóż przy szyi
    Kunszt Wałbrzyskiej Sycylii
    Tu nie zagląda BBC, za to niebieskie pingwiny
    Tak żyją niziny, powietrzem słodkim od promieni słońca
    Panie daj im siły, by przeszli most po cierni kolcach
    Roześmiane dzieci skaczą po rozbitym szkle
    Bo to rejony wyklęte, spójrz, kominy w tle
    I szwindle i czyny złe, jesteś stąd - przywykłeś
    rozmiar bólu czyni chleb nie każdy tu przywykł jeść
    Spity gniew rozlewa się ulicami tu po zmierzchu
    Jak z żyły krew, biedę, jak spaliny czuć w powietrzu
    Szybki wdech i wolny wydech, schowane w płuca kompleksu
    Znika w gruzach po przejściu, sny dźwiga tu rano w deszczu
    Nienawiść udaje miłość, miłość oddaje nienawiść
    I choć rozstaje, trzeba iść nicość zostaje przetrawić
    Gdzie cieszyć się, bawić, przepieprzyć, przetańczyć?
    Chcesz przebić się tam, gdy śmierć spieszy Cię zabić

    Żyj aż do bólu, choć wokół lód
    Żyj aż do bólu, dymu nie buduj
    Od nowa muruj, żyj aż do bólu
    Wygrasz, to próbuj, żyj aż do bólu
    Ludzie z marmuru, spotkamy się w dolinie królów
    (Ludzie z marmuru, spotkamy się w dolinie królów)

    Jest 4 marca, wiosna
    Prawie, sto milionów mil od Słońca
    Z gleby czuć rozkład, w powietrzu rozpacz
    Bóg znalazł kozła, człowiek osła, świat utknął w korkach znów
    To łódź bez wiosła, tu nie mógł powstać wzór
    Z syna na ojca ta sama troska nie daj się okraść
    Nie waż się poddać, jak padłeś, powstań - to rozkaz!
    I tak bez końca i to jest constans tu
    Prawie sto milionów mil od Słońca, Ziemia
    Stoję szczęśliwy wierząc ze to właśnie on, Pan miał w planie
    Choć zjadła pamięć, z niej widać światła w bramie
    Tak samo widzi je barman, krawiec, jak Salma Hayek
    Choćby stanęła na palcach, gdzieś na szczycie K2
    Ze szczytu wieży Eiffla małe wydaje się ludzkie empire
    Choć ze szczytu widać dalej każdy gradient
    I każdy fragment, niedoskonałości piętno
    Bóg stworzył Nas na swoje podobieństwo
    Piękno nie zabiega o uwagę
    Tak jak King Kong o wzrost
    Trzeba dać im to pod nos, liczy się mikrokosmos
    Liczy się wszystko, co prąd znosi na inną prostą
    Bo liczy się prosto, tylko przelicza się nośność
    Tacy są ludzie: zależni od równoleżników
    Od statusu poprzedników i przepychu ich kapituł
    Jesteśmy jak te psy tu, co machają wciąż ogonem
    Z programem R2D2 chwaląc się swym rodowodem

    Żyj aż do bólu, choć wokół lód
    Żyj aż do bólu, dymu nie buduj
    Od nowa muruj, żyj aż do bólu
    Wygrasz, to próbuj, żyj aż do bólu
    Ludzie z marmuru, spotkamy się w dolinie królów
    /2x
  • Tabasko - Wychowani w Polsce (2012)
    [Zorak]
    Nie ma już MacGyver'a jak i bomby z zapałek,
    "Bajer w Bel-Air" zrzucił z serca swój kamień,
    Chuck Norris już nie gra, obstawia sobowtórów,
    Nawet z Drużyną A głową nie przebijesz muru,
    Kaczor Donald? Jaki Kaczor Donald? McDonald!
    Z bliźniaków jeden został, więc uważaj na słowa,
    Zimny Lech? Wolę browar, krwawa Marry to z lodem,
    Wstrząśnięte, nie mieszane, zawsze dwa cztery na dobę
    Nie ma gum Turbo w kioskach, oranżady w proszku,
    Zniknęła Polo Cockta na rzecz producenta koksu,
    Nate Dogg nie żyje, Snoop Dogg nie żyje, 
    No żyje ale zginie tu przez techno za chwile.
    Włochy bankrutują, Grecja to bankrut,
    Rozum, rozsądek? Wymieniaj czego brak tu.
    Chcesz? Pokażę Ci świat mój, wybacz że zazdroszczę
    Normalności nie hajsu, dla wychowanych w Polsce.

    [O.S.T.R]
    Nie ma Atari ST, nie ma Amigi 500
    Sega jak wypuszcza coś, to z klasyki, nic więcej
    16 bit grafika, dla tych co nie chcą zapomnieć
    bogactwo PRL'u, przez korzenie, ich progres.
    Skończyło się jak Bruce Lee, czy misja w kosmodromach
    Nie nagra tego Grundig czy Unitra Diora.
    Commando zamiast zbawić świat, zrujnował Kalifornie
    Rambo uciekł przed śmiercią, ale nie przed botoxem.
    Pamiętasz z Panem Kleksem, przygody w kosmosie?
    Spójrz, jebany dzisiaj wciska kredyty na procent.
    Na chuj mi twój hajs, może zamienić się w pieniądz.
    Dla robaków obojętne jest kto 3 metry pod ziemią
    Brak w NBA Barkley'a, robi dla TNT
    Jordan zamienił parkiet na żetony do gry
    Rodman, nie jest tym samym, co pompował Madonnę
    Mel Gibson nie wyjebał żonie już ze dwa miesiące.
    Gdzie Ciechowski czy Riedel, Niemen, Nalepa czy Jantar
    Serce boli gdy słyszę erę ściemniaczy bez jaj.
    Stan na zero, jeden, dwa, fakt to w nas chwile wspomnień.
    Wychowani w Polsce wierzą w życie i progres.

    Ref.
    Kiedy przyszłość to walka, czy wiesz gdzie prawda leży?
    Kiedy przeszłość jest warta tyle co z niej zabierzesz. 
    Nie chcę kraść, nie chcę bić, nie chcę zabijać by żyć.
    To nasz kraj, ludzie w nim, tacy sami jak my. 

    Kiedy przyszłość to walka. Czy wiesz gdzie prawda leży?
    Kiedy przeszłość jest warta, tyle co z niej zabierzesz. 
    Nie chcę kraść, nie chcę bić, nie chcę zabijać by żyć.
    Wychowani w Polsce, tacy sami jak ty.

    [Haem]
    To znowu my, stara matura
    Kolorowe sny, kontra martwa natura
    Nomenklatura pożegnała z wielkiej płyty bloki
    Gdy Kyle Minogue zaśpiewała "I should be so lucky"
    Felicita, Romina Power i Al Bano, 
    czy recital "Piccolo Coro dell'Antoniano"
    Jose Feliciano zagrał piano swoje struny
    Nie brakuje komuny, brakuje Turbo gumy
    brakuje Pol Sportów, nie brakuje Paszportów
    Brakuje Sofiksów, nie brakuje remixow
    Prefiksu, latexu i jeansów, Jim Beam'sów
    Simpsonów i Simsów, Durexow, legginsów
    Brakuje pomysłów, na siebie cudzysłów
    W czasach zysków bez namysłu, w czasach zmysłu kryzysu,
    Nie jeden ziom prysł już za kanał La Manche
    Nie jeden tu został kosząc jego hajs.

    [Kochan]
    Nie ma sofiksów, korko-trampek Stomila
    Dzisiaj cały świat wyprodukowano w Chinach
    Ruszyła maszyna, której nie można zatrzymać,
    Jak efekt cieplarniany czy śmierć po narodzinach
    Nie ma King Dzong Illa, Kadaffi gryzie piach
    Bin Laden zabity, Saddam tez nie miał szans.
    Eazy-E nie żyje, jak i Tupac nie żyje
    skończyła się Dynastia, Bonanza niczym He-Man
    Nie ma kapiszonów, Saturatora z sokiem, 
    kartek na benzynę, choć i tak płacimy krocie.
    "5,10,15" niemal jest trzydzieści dwa
    będzie trzy, jeśli wcześniej nie zasnę
    Człowiek z blizną, nie ma już takich
    inaczej wygląda ten świat niż przed laty
    To dla mnie dużo znaczy, nie mogę zapomnieć 
    tego co było, wychowany w Polsce.

    Ref.
    Kiedy przyszłość to walka. Czy wiesz gdzie prawda leży?
    Kiedy przeszłość jest warta, tyle co z niej zabierzesz. 
    Nie chcę kraść, nie chcę bić, nie chcę zabijać by żyć.
    To nasz kraj, ludzie w nim, tacy sami jak my. 

    Kiedy przyszłość to walka. Czy wiesz gdzie prawda leży?
    Kiedy przeszłość jest warta, tyle co z niej zabierzesz. 
    Nie chcę kraść, nie chcę bić, nie chcę zabijać by żyć.
    Wychowani w Polsce, tacy sami jak ty.
  • O.S.T.R - 1 na 100 (2009)
    Wciskam escape, play w kompakcie męczę. 
    Wierszem, rejestruję to, za co ręczę,
    Odnajduję metr po metrze siebie, bez list pisma i praw, 
    W ręku skunk, jaki właściwie jest rap?
    Jak mam żyć tu? Niby spokój umysłu
    Panowanie nad bólem jak w jujitsu, 
    Na szyi Chrystus, wiara w duszy wzrasta, 
    Choć pcha nas w gruzy chamstwa larwa zbytku.
    Fałsz goni za fałszem przybitych turystów,
    Świat jak z komiksów, sen z powiek spędza,
    Człowiek i nędza cel; dowieźć ten ciężar,
    Z nożem przy węzłach, czy z Bogiem od serca?
    Pod nogami betonowa preria 
    Ryzyko to wzbudzana litość, gdy kat nad potylicą wisi
    Nie ma tak, by coś działo się bez przyczyn,
    Wzrasta tylko ilość zniczy

    Sekunda, koniec, wbite ostrze,
    Płonie krew, znika śmiech z życia nonsens
    Podróż w otchłań jak na północnej ścianie Lhotse
    Zbyt późno by zostać, zbyt wcześnie by mówić, że jest dobrze.
    Łatwo się zgubić, gdzieś między marzeniami,
    Otaczani szarymi problemami, osądzani pochopnie,
    Jeden na sto się wyrwie, 
    Jeden na sto kogoś potnie,
    Jeden na sto dorośnie, 
    Jeden na sto do czegoś dojdzie,
    Tak jest, nie jeden strugał mafię, awantury, połamane ręce,
    Biografie streszczone w paragrafach, język na więziennych cytatach,
    Kolejny zatarg; dług, gdzie jest Bóg? Nie! Gdzie jest kasa?
    Dwa strzały znikąd jak w Manhattan.
    Koniec, finisz, po co płacz i skrucha?
    Płomień chwili, wolność złap i nie daj się oszukać.

    Niby każdy ma świadomość tego, jak jest na dnie.
    Nim upadnę, swoje odbiorę, lub zagarnę,
    Mam się wstydzić? Zobacz, świat jak z nas szydzi,
    Nóż przy gardle skruszy, nawet najtwardszy image.
    Życie uczy ustalając wynik od tak od razu.
    Non-stop w defensywie jak Lizarazu
    Sztuka wizażu po nic, jak odchodzą znajomi
    A miało być tak pięknie jak Naomi,
    Wierzysz w to? - miło mi, szerzysz zło? - mnie pomiń.
    Tylko prawda życie zdobi, zdobyć ją,
    to jak otworzyć oczy czyste od utopii,
    Od krzywd się nie odłączy nikt, 
    Za żadne skarby, zbrodnia poczucie winy karmi,
    Nie ważne, elitarny, czy zwykły,
    W każdym strach zmusza do modlitwy,
    W obliczu śmierci nie ma sprytnych, nie ma odważnych,
    Straszy brak uzyskania drugiej szansy...

    Jedno na sto, zło tło
    W loży od do dno tworzy,
    Jeden na sto pozostanie zamulony. x4